piątek, 26 maja 2017

........Na Dzień Matki........

Macierzyństwo-Joanna Senska




Życie poczęte w łonie matki nie jest jej częścią, lecz nowym życiem ludzkim - innym, choć okresowo połączonym z życiem matki.
                                      autor: Placyd Paweł Ogórek





____________________________________________
Cytat pochodzi ze strony.
Obraz zaczerpnęłam z bloga 

czwartek, 25 maja 2017

Rozdawajka.......bez okazji.....



              Dawno nie było u mnie żadnej rozdawajki. Ale bo też nie mam książek recenzenckich, ani też ciekawych nowości. Niemniej jednak dzisiaj, by załagodzić troszkę chociaż tę zaokienną zimną ponurość postanowiłam podzielić się książką, którą już chwilę temu z przyjemnością przeczytałam. Wprawdzie to typowo amerykańska powieść, ale porusza w interesujący sposób ważkie tematy życiowe, które przykuwają uwagę czytelnika. Historię trzech przyjaciółek jeszcze ze studiów poznajemy  dzięki opowieści jednej z nich, tej, która porównując swoje życie z życiem pozostałych dwu z zadrością patrzy na ich - w jej mniemaniu - poukładane, pełne drobnych i większych sukcesów życie osobiste, rodzinne i zawodowe. Ale jak to zwykle bywa pozory są mylące i Waverly, główna bohaterka powieści, z czasem 
przekonuje się, że to jednak ona ze swym szarym i pozbawionym fajerwerków życiem a także licznymi kłopotami, jakie wciąż ją gnębią, jest największą szczęściarą. 

I ta właśnie książka, na którą się skusiłam bardziej ze względu na to, że jej Autorka, Kristine Kusek Lewis, ma polskie pochodzenie, jest do wzięcia.


Książka nie nudzi, szybko się ją czyta ....jest to udany moim skromnym zdaniem debiut literacki jej Autorki.

A wystarczy zgłosić chęć jej posiadania pod postem i w miarę szeroko udostępnić post.

Zgłaszamy się 10 czerwca ........
Anonimowych proszę o podanie maila.

Zapraszam do zabawy.

poniedziałek, 22 maja 2017

Literatura kobieca w dużej promocji ...do - 70%.


     Duża promocja na literaturę kobiecą i duży jej wybór  w Selkar.pl jest okazją do zdobycia czegoś na co się dawno miało ochotę.
    Z braku czasu wrzucam tylko kilka tytułów na zachętę i oczywiście kierując się własnym gustem czytelniczym. Ale różnorodność tytułów powinna zadowolić każdą z Was.





Jedna z młodzieńczych powieści Orzeszkowej ? od razu dostrzeżona i wysoko oceniona przez krytykę.
Bohaterka jest panną z dobrego domu, ale zarazem owocem mezaliansu. Matka ? wielka dama wyszła za mąż za profesora Politechniki, naukowca, pozytywistę, któremu próżniacze życie arystokracji wydaje się wstrętne. Oboje rodzice ogromnie kochają córkę, ale każde z nich inaczej widzi jej drogę do szczęścia. Od lat żyją w separacji, ale zgodnie z wcześniejszą umową córka po ukończeniu pensji ma najpierw spędzić rok u matki, a potem rok u ojca.
Czy matce uda się w ciągu roku wydać córkę za mąż, by zabezpieczyć ja przed nowomodnymi prądami, których sama nie rozumie i których się boi?

Czułam, że między mną a Rozalią, tak jak między moją i jej matką, istniała głucha niechęć; ale gdzie było niechęci tej źródło, mogłam się wtedy jedynie domyślać, gdyż byłam jeszcze dzieckiem, nie znającym mrocznych spraw świata, kryjących się przed jawnością w głębinach poranionych lub żółci i jadu pełnych piersi ludzkich. Wiem tylko, że gdyby nie obecność wśród nas pana Agenora, byłabym prawdziwie nieszczęśliwa; tak mnie mroziła babka Hortensja, przerażała pani Rudolfowa i kłuła czułością Rozalia. Ale... pan Agenor tam był i, bądź co bądź, widziałam wyraźnie, jasno, że ja tu stanowiłam punkt, na którym najczęściej spoczywały spojrzenia jego, celem, do którego zmierzał jego dowcip, osobą, dla której miał on najwyszukańsze grzeczności i owe salonowe półsłówka, posiadające słodycz blamanżu lub kremu, lotną a uderzającą woń wody kolońskiej Jockey-club. Moje podniebienie świeżej eks-pensjonarki nie było jeszcze oswojone z deserowymi przysmakami, a zmysł powonienia z wonią salonowych pachnideł; toteż słodycz grzecznych słówek pana Agenora smakowała mi, a płynąca od nich atmosfera rozmarzenia uderzała do głowy.






Wdowa Couderc. Pracowita, energiczna, wyrachowana, mściwa. Gotowa na wszystko, byle tylko znienawidzona przez nią rodzina zmarłego męża nie odebrała jej domu. Beznadziejną miłością kocha syna, który bezustannie śle do niej z więzienia prośby o pieniądze.
Jean Passerat-Monnoyeur. Pociągający, tajemniczy, niebezpieczny, nieobliczalny. Nieprzygotowany do życia na własny rachunek, po pobycie w więzieniu nie chce mieć nic wspólnego ze swoją bogatą i wpływową rodziną. Jeśli kogoś nienawidzi, to przede wszystkim siebie. Nigdy nie nauczył się kochać.
Nie spuszczała z niego uważnego spojrzenia, nic nie uszło jej uwagi, nieogolone policzki, jasne, niewidzące oczy, szary garnitur, zniszczony, ze śladami dawnej elegancji, lekkie pantofle. Pewnie poruszał się bezszelestnie, zwinny jak kot. I pewnie, poza siedmioma frankami pięćdziesiąt, które dał kierowcy w zamian za niebieski bilet, nie miał grosza w kieszeni.
On też ją obserwował, mrużył oczy, jakby chciał się jej dokładniej przyjrzeć, a w pewnej chwili lekko skrzywił usta w uśmiechu.
Przypadkowe spotkanie tych dwojga wydaje się dla nich początkiem lepszej przyszłości.
Czy zdołają - wspólnie lub każde z osobna - rozpocząć życie od nowa?












Wyimaginowana, fantastyczna kraina Angrii, wymyślona w dzieciństwie przez rodzeństwo Bronte, to miejsce akcji opowiadań, stworzonych przez nastoletnią wówczas Charlotte. Choć niewątpliwie młodzieńcze, opowiadania te ukazują już przebłyski jej talentu, a także elementy i wątki, które później miała rozwinąć w pełni w swoich słynnych powieściach.

W Verdopolis młoda markiza musi poradzić sobie ze wstrząsającym sekretem, który zagraża jej szczęściu i małżeństwu. W wiejskiej rezydencji młoda mężatka nie może zrozumieć, dlaczego mąż nie pozwala jej się kontaktować ze światem. Tajemnice, knowania, arystokracja, miłość, piękne młode panny, dumni młodzieńcy - wszystko to łączy się i splata w opowiadaniach, tworzących ten zbiór.







Niezwykła opowieść o młodych kobietach osiągających pełnoletniość w armii.
Shani Boianjiu stworzyła rzeczywistość, jakiej nie powstydziliby się najbardziej znani korespondencji wojenni i wojskowi.
Yael, Avishag i Lea dorastają w małej pustynnej wiosce w Izraelu, gdzie uczęszczają do szkoły średniej złożonej z przyczep kempingowych służących za sale lekcyjne. Ich życie zmienia się drastycznie, kiedy wszystkie trafiają do armii: pobór i wojsko nieodwracalnie wywracają ich codzienność do góry nogami.
W wojsku Yael szkoli strzelców wyborowych i flirtuje z chłopakami. Avishag pełni straże, przyglądając się, jak uciekinierzy rzucają się na drut kolczasty. Stojąca na posterunku Lea dzień w dzień ogląda te same twarze, próbując wyobrazić sobie kryjące się za nimi ludzkie historie. Dziewczęta plotkują o chłopakach i poszeptują o groźnym świecie pozostającym poza ich polem widzenia. Nieustannie ćwiczą, przygotowując się na chwilę, która być może nigdy nie nadejdzie. Żyją w owym krótkim, pełnym napięcia momencie tuż przed tym, zanim eksploduje zagrożenie?
?W czasach, gdy tak wielu pisarzy odchodzi od realizmu, orzeźwiająca szczerość, z jaką autorka prowadzi nas przez karty swej powieści, jest tym bardziej na wagę złota?.
The Washington Post


_____________________________________________
Opisy i zdjęcia pochodzą ze strony Selkar.pl.

niedziela, 21 maja 2017

Stokrotka we fragmencie baśni H.Ch.Andersena.....









  Daleko na wsi, tuż koło drogi, stała altana; widziałeś ją na pewno, kiedyś tamtędy przechodził. Przed altaną był mały ogródek kwiatowy z pomalowanymi sztachetami, tuż obok na murawie, wśród najpiękniejszej zielonej trawy, rosła mała stokrotka; słońce ogrzewało ją tak samo mocno i pięknie jak wielkie, pyszne kwiaty w ogrodzie i dlatego rosła z godziny na godzinę. Pewnego ranka całkiem rozkwitła i stała tak ze swymi małymi, śnieżnobiałymi płatkami, które otaczały, jak promienie, żółte słoneczko pośrodku. Nie myślała wcale o tym, że żaden człowiek nie widzi jej w trawie i że jest biednym, pogardzanym kwiatkiem; nie - była bardzo zadowolona, zwracała się cała do ciepłego słońca, patrzyła w nie i słuchała skowronka, który śpiewał w powietrzu.
        Mała stokrotka czuła się szczęśliwą, jak gdyby to było wielkie święto, a przecież był to tylko poniedziałek; wszystkie dzieci uczyły się w szkole; podczas gdy dzieci tkwiły w ławkach i uczyły się tam czegoś - stokrotka tkwiła na swej zielonej łodydze i również się uczyła od ciepłego słońca i od wszystkiego, co ją otaczało, jaki Bóg jest dobry. Myślała o tym, jak pięknie wyśpiewuje skowronek to, co czuje w ciszy, i patrzyła z pewnego rodzaju czcią i podziwem na szczęśliwego ptaszka, który umie śpiewać i fruwać; ale nie martwiła się tym, że sama tak nie potrafi: "Widzę i słyszę! -myślała.  Słońce mnie grzeje i wiatr mnie całuje. Ach, obficie mnie obdarowano!"










Fragment pochodzi ze strony baśnie.republika.pl
Zdjęcia mojego autorstwa.

czwartek, 18 maja 2017

"Rozdzielone" Katrin Behr i Petre Hartla, czyli oblicze NRD jakiego nie znali jego obywatele


          Gdyby nie wyzwanie łów słów to pewno ta książka jeszcze czekałaby na czytanie sporo czasu. Chociaż ostatnio coraz chętniej sięgam po literaturę wspomnieniową. A tak nie tylko mam ją już za sobą, ale na dodatek zdobyłam sporo wiedzy o państwie byłego bloku socjalistycznego, którego właściwie nie znałam, mimo że połowę swojego życia przeżyłam w dobie socjalizmu. W sumie NRD jawiło mi się głównie jako państwo bogatsze od naszego i lepiej zaopatrzonego, do którego Polacy jeździli na handel.                       
           Wspomnienia Katrin Behr bardzo wzbogaciły moją powierzchowną wiedzę o tym, od lat nie istniejącym już, państwie o dramatyczne a zarazem głęboko i skutecznie skrywane prawdy, przed narodem,  który wychowywany był od wczesnego dzieciństwa w duchu głębokiego socjalizmu.



          W 1972 roku Katrin Behr była nieświadomym niczego cztero i pół letnim dzieckiem, które w brutalny sposób zostało pozbawione, na oczach obcych ludzi, matki. Wraz ze starszym bratem trafiła wówczas do domu dziecka a następnie rozłączona również z nim i pozbawiona kontaktów z babcią oddana do adopcji.  Jak pisze w książce : Z punktu widzenia partii adopcje były cenne nie tylko z punktu widzenia pedagogiki społecznej - tacy jak ja mieli w przyszłości tworzyć elity socjalistycznego państwa. Jak to znacznie później wyczytałam w pewnym dokumencie, moi nowi rodzice zobowiązywali się wychować mnie tak, "jak tego oczekuje nasze państwo".[*]
Nauczycielka, sprawująca dodatkowo funkcję w partii, była zatem osobą wręcz predestynowaną do tego, by mnie adoptować. Jeśli jej się nie uda odwieść mnie od  dąsów i wreszcie włączyć do społeczeństwa socjalistycznego, mnie córkę buntowniczki i przeciwniczki państwa, komuż innemu to by się udało?[**]
           Adopcja dla Katrin, w sytuacji, gdy nie spełniała się nadzieja  na powrót matki,  była jedynym dobrym wyjściem, gdyż dawała jej możliwość wyrwania się ze znienawidzonego Domu Dziecka toteż później starała się ogromnie, by nie dać powodów do ewentualnego jej oddania co już się jej wcześniej przytrafiło. Początki w nowym domu wspomina ona dobrze, ale z czasem coraz bardziej brakowało jej matczynych uczuć; Christel, jej nowa matka była osobą zapracowaną a na dodatek oschłą i bardzo wymagającą a ojciec, który był jej przeciwieństwem nie potrafił się jej sprzeciwić, by występować w obronie małej dziewczynki, na barki której z czasem spadało coraz więcej domowych obowiązków. Mimo to Katrin nie buntowała się aż do czasu, gdy weszła w okres dojrzewania i jedyną nadzieję zaczęła pokładać w szybkim usamodzielnieniu się i odejściu z domu, w którym  czuła się ograniczana i nie traktowana jak córka. Pozycja matki w szkole i w partii sprawiała, że Katrin była osamotniona w szkole, gdzie nie nawiązała żadnych przyjaźni, gdyż dzieci jej nie ufały,  bo jej przybrana matka opiniowała uczniów przed partią, gdy ci podejmowali decyzję o dalszej drodze w zdobywaniu zawodu. I od tego czy uczeń wykazywał się zapałem socjalistycznym zależała zgoda na podjęcie przez niego nauki w obranym kierunku.

środa, 17 maja 2017

Propozycje książkowe, które można przeznaczyć na prezenty dla Mam.....


          Za oknem nareszcie aura przypomina wiosenną. Jest słonecznie i wreszcie ciepło.  A to wyciąga z domu więc i pisać nie bardzo się chce. Ale post o przeczytanej książce zaczęty.....a nosiłłam się z nim jak kura z jajem. Może w tym tygodniu powstanie i go opublikuję.
A dzisiaj kilka książek, na które zwróciłam uwagę w trakcie przeglądania internetowej księgarni Selkar.pl. Nadchodzi Dzień Matki  a one wydają mi się niezłe jako prezent.
Dwie ostatnie mają niskie ceny, co zachęca,  a poza tym poznałam już warsztat pisarski Janine Boissard, która nie pojawiła się na blogach a uważam ją jza wartą uwagi. 






Są oskarżenia, przed którymi nie można się obronić
Polska, końcówka lat 60. Nina Molska rozpoczyna pracę w TVP. Jej przełożoną zostaje żarliwa ideolożka i aparatczyk, Lidia Kowal. Między kobietami szybko pojawia się niepokojące napięcie, dotyczące nie tylko kwestii ideologicznych, ale nieżyjącej już, tajemniczej Loli, ciotki Niny, z którą Lidia pozostawała kiedyś w bliskich kontaktach. Gdy partia komunistyczna bada grunt pod wielką czystkę, Nina niespodziewanie znajdzie się na samej górze listy wrogów ojczyzny, Lidia zaś stanie przed wyborem między lojalnością wobec idei a wiernością dawnej miłości.








Colleen Carroll Campbell opowiada historię swoich piętnastoletnich poszukiwań sensu życia i tożsamości, w świetle chrześcijańskiej wiary oraz współczesnego feminizmu. Poszukiwania owe rozpoczynają się w pokoju akademika w Milwaukee i prowadzą Autorkę przez łaźnie w Lourdes oraz ruiny byłego obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau aż do Gabinetu Owalnego oraz Pałacu Papieskiego. W drodze Colleen towarzyszą istotne dla jej pokolenia dylematy: dezorientacja w obliczu seksualnego chaosu i powszechnych nieformalnych związków, niepokój wywołany głodem sukcesu zawodowego a zarazem pragnieniem miłości na całe życie i małżeństwa, niepewność w obliczu wyzwań wiążących się z małżeństwem i rodzicielstwem, chorobą ukochanego ojca, a wreszcie z bezpłodnością.

Nie zadowalają jej frazesy płynące ze strony świeckich feministek, ani też to, co słyszy od ich oponentek. Odnajduje za to łaskę i inspirację tam, gdzie ich nie oczekiwała: w przyjaźni duchowej z sześcioma świętymi kobietami: Teresą z Ávili, Teresą z Lisieux, s. Faustyną Kowalską, Edytą Stein, Matką Teresą z Kalkuty, wreszcie z Maryją. Ich życie i pisma przemawiają do Autorki bardzo głęboko, odpowiadając na jej pragnienia, prowadzą ją przez najtrudniejsze decyzje, wreszcie sprawiają, że Colleen Campbell niemal całkowicie rewiduje swoje dotychczasowe poglądy na to, co znaczy być kobietą wyzwoloną.





Kochały Napoleona.
Dzieliły jego los.
Uwiodły go i przekroczyły granice samotności Cesarza.
Józefi na de Beauharnais (niewierna kreolska żona), Maria Walewska (polska kochanka, wierna aż do upadłego) i Maria Ludwika (Austriaczka, która miała dać mu potomka). Janine Boissard pisze emocjami i zmysłami. Nadaje znanym sytuacjom i postaciom kolor i rytm powieści. Cudownej powieści o miłości. Albo raczej o miłościach niemożliwych: Bonapartego do Józefiny, Marii Walewskiej do Napoleona i Cesarza do siebie, władcy świata. Janine Boissard ożywia trzy niezapomniane kobiety, które wzbudziły w Cesarzu namiętność. Wskrzesza czas, który ich połączył, a potem rozdzielił.







Światowej sławy tenor - piękny cyniczny uwodziciel - który stracił wzrok i nadzieję.
I szara myszka, która z miłości do niego poświęca siebie.

Jeden z największych bestsellerów kultowej pisarki francuskiej, mistrzyni najgłębszych emocji



Zdjęcia i opisy pochodzą ze stron Selkar.pl